::: ogółem 2617598, dzisiaj 879 odsłon strony :: aktualnie 4 osób przegląda stronę :: w ciągu ostatniej doby 99 unikalnych odwiedzin ::: 
aktualnościpoezjaprozateatrgaleriarękopisy
wywiadyo mironieksięga gościbłahostkidodajlinkownia

Mity niechcący
czytano 1029 razy; tomik Rachunek zachciankowy


Ballada od rymu

Dwaj panowie stateczności 
umknęli w cudzej samochodowości. 
Zapuścili motor, brody. Ciach! 
I jak po chiromancji drogą życia 
wjechali in medias res. 
Zaznaczy ich za to kres 
wiśniowy.

Medias — miasto zero trzy 
rynek zdobny w pie-ękno, 
w głębi idzenie muzułmanów 
do synekdochy 
raz na miesiąc — — —

grzdyle
chamciucie
struple
— to ci byli w tle
— to ci rzucali na nich spojrzenia 
i nieludzkie strucle.

Wybiegli podeszli w wieku. 
Odległość.

O Mekku! mekku!
Piętrzą się trudności!
We dwóch rynek pękł — ! —
O dwaj panowie nudności — — —

! Tatarzy ! Bitwa ! Kotlecenie! 
Od synekdochy huk żyrandoli ! ! ! 
Dopiero tłum zza węgła wyłoni 
bohaterkę sanskryckiego rodowodu:
ta cichaczem
na majchrze
podpełza
a opatrzona tradycją yogów
a na czarakach
lajkonikom brzuchy rżnąć!
w gazecie być sławną nazajutrz;
tam tytuł paneuropą
„tu padło sto tysięcy
kup loos”.

Mańka Szpryncer
— bo ona to była — 
owoców nie myła 
ona tępiła.

Gdy świt
blady jak kij
który ona chwyta
i po ścianach klip!
do wieczora
późnego jak abstrakcja.

Lecz oto we drzwiach dwaj witacze.
Proszą o nocleg i o jeść.
Jedzą muchami nadziewacze.
Ona im ściele z patosem
i mówi nawet nie tak pod nosem:
„pójdą w kimono w białą ściel
„reinkarnacja savitri!
„zarżnę ich nożem jak woda po psie
„radża yoga savitri!
„dwa słoje z sokiem
                             wi-sien
                             wi-sznu
                             wi
                                —
                                   sien — —”

I masz ci los:
Mańka Szpryncer
spełniła swoją kołysanicę.
Mucha nie kuca nic.
I jeszcze żyła Sanskrytka sto lat!!!
A po nich
przelew krwi
zbladł gorzej pestki
i wypran.



Mit czynnościowy

Pełnia
ogona pawia

Piórami
pożyczony na ruch
od  bielizny
     baniek
     mokrej wody

Nad
jego majestatem
zaokrąglonym
do balii
górna połowa
jego
teściowa Genia
jej głowa
z pawimi oczami
w cały ogon balii
jego
niechcący
dumna
z pawia
      
      



Mity wojenne

TRZY

Jedna uciekła.
Druga uciekła.
Trzecia
zacięła się w drzwiach.


JEDEN

Ukucnął pod stół
i ocalał.



Po moim patronie

Wącha go tron:
mściwy jest Władca!

Święty jest Miron
ucieka.

Od tronu
do pustelni
miecz kicha.
Tak pachnie Świętym Mironem.

A oprawca:
— módl się
— Święty Mironie
— patrz czekam
— miecz czeka

Święty Miron klęka:
— czekaj
— o długo bo ja
— będę się modlił
— do końca świata

Świat się nie kończy.
Klęczy pod miecz
on      Miron
jest
Święty
nad oprawcą cierpi
ale stać go na to
aż do końca świata
żeby cierpi
że oprawcę wącha czekanie
z mieczem nad nim
Święty Miron tym pachnie i pachnie.
      
      



komentarze i interpretacje [dodaj...]
reklama

 :: polecamy
 :: doszukaj

 :: odliczanie
Serwis został uruchomiony 1 904 dni temu, potem była przerwa... działamy znowu już 1 634 dni.
 :: ulubione wiersze
Wywiad - 888 głos.
Ballada od rymu - 743 głos.
Chrystus powstania - 685 głos.

 :: Białoszewski najtaniej
lideria.pl
Pamiętnik z powstania warszawskiego
 :: losowe zdjęcie                     
wygenerowano w 0.207 sek. | engine&gfx © 04-07
zawarte materiały są chronione prawem autorskim