| |
Odczepić się
Babilon
Wali ogonem
wali ogonem.
Zły.
A my myślimy, że to my.
|
Blok, ja w nim
— Ralla
la laa! — radio z babą
— uuu! — gdzieś dziecko
— Ralla
la laa! — baba
— uuu! — dziecko
— Ral
la la — baba
— uu — dziecko
— Ra
la la —
— u
oho
ucho mi zwariowało?
a to nie:
niedziela
rusza
trzymajcie się ludzie!
|
Drabina do wchodzenia wyżej
Może braknąć szczebli,
można zamknąć oczy
i wchodzić,
można wtedy spać,
przyśni się wchodzenie
i spadanie,
trzeba się podnosić,
to i tak nic,
najpierw trzeba się bić
i od siebie,
i odpadać,
potem bić się
i spadać,
potem wchodzić
i nie spadać,
potem się obudzić
do niczego, do niczego.
|
Jeszcze nie hiena
Dzień do dna.
Stoję u siebie.
Co to w dole za chichoty, jęki?
Aaa...
to butelki z mlekiem pcha.
To jeszcze nie ta
|
Moje nowe miejsce
Miasto sie odrąbało.
Ja wywindowany.
Na dziewiąte.
Jak to się nazywało
i gdzie?
Reszta dalej normalnie,
jeden na czubku na obco-
wanie z bóstwem.
Zobaczę teraz na swoim nowym punkcie
w niebie z łóżkiem, czy to prawda.
Powiem wam od razu.
Prawda stoi pośrodku.
W miseczce.
Tknąć nosem, się rozleje.
|
NA GÓRZE SZPARY,
NANKA SZŁA NA KERCELAK,
ZAKŁADAŁA CHUSTKĘ,
OPOWIADAŁA
Ćcicho.
Kurz, goście
Wołają
„Wróć się, wróóć się!”
„Już się nie wrócę,
już jestem na moście!!”
|
Odczepić się
Od starego zamieszkania
od Marszałkowskiej
od co było do zawału
od siebie
od tchu
Pomału pomału
chce czy nie chce
się
spadnie |
[27 czerwca 1975]
Rozmachy
— 610 nocne, jest 611, 604
— a co przedtem? co przedtem?
— a to tak jak z Bachem, 1001, 1002 na skrzypce, mniejsze
numery nie wszystkie wypełnione. 250 kantat zaginęło...
|
Saska Kępa - Pająkowo
Noc.
Pusto.
Do góry nogami.
Do nowej góry.
Nogi z głowami.
Wszystko jedno.
I tak chodzę oczami, oczami.
Kilometrami.
Nikt nie idzie.
Ogołocenie z przyzwyczajenia
sprzyja
podrygom
przedostatnim.
|
Stróż niemnożenia
Indusi, nie nasi, Indianie
piramidowcy
ci obcy, obcy
czekam na wierzchołku
czekam w powietrzu
jak wylądujecie
wróćcie się, wróćcie
do siebie
nie trzeba styku,
bałaganu,
dobrze wam w niebie,
może niezbyt dobrze,
ale w swojej potrzebie.
|
Wisła
Długa, mokra
wisi, idzie
a jak tak idzie
to jest wysoka
uniesiona
o... na obcasach
„ta ciemna... to ja”
to ona.
A to na czym ona
to nad nią,
krzakomosty
miastowłosy
i plunięcia na losy,
i ach, piach.
Kiedy ranne wstają zorze,
o Boże.
Wstają.
Niech te wody uciekają.
|
Wyrocznie, wieszczownie w mrówkowcach
Na tej wieży
w tej latarni,
sam na sam z białością
z przezroczystoscią,
z widokami,
sam na sam,
targają windą za ścianami
biegają nagle przez sen
po schodach
jako ci co mają być ofiarowani
obsuwani
oszukani
a wymagają
|
Zbudowani, sklocowani
Wznosi
się
my
z dołu i popiołu.
W dole świeci
ukos
po folwarku.
Moloch
dziś niebieski.
Dojeżdżali, dojeżdżali.
Ja leżę osobno.
Oni zdobywają.
Zdobyli.
Zmrowili.
Babiloniarze
od ogona-city.
|
ZIELSKA CORAZ NOWE
UPŁYWA MI TU LATO
UBYWA
więc nawet i tu
będę się starzeć
dalej
|
[z 30 na 31 lipca 1975]
reklama
|
|
| :: polecamy |
|
| :: doszukaj |
|
|
| :: odliczanie |
Serwis został uruchomiony 1 941 dni temu, potem była przerwa... działamy znowu już 1 671 dni.
|
| :: kalendarz |
| Wrzesień [2010] |
| Nd |
Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
| | 1 | 2 | 3 | 4 | | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | |
|
| :: Białoszewski najtaniej |
|
');
|
| :: losowe zdjęcie |
|
|