| |
Wiersze ciotki Anieli
— Fibzia, spokój!
Gorąco.
Słono.
Słupie przeznaczenia.
A gdyby mnie nigdy nie wstawiano
w ten świat?
Tobym nie była Anielą
Przypadku
Wczutą w żonę Lota
Po skarceniu kota
Ale i po stłuczeniu atomu. |
Być krową
Czy ja wiem?
Żyć trawio.
Żucio śnić.
Gębą z podmuchem pić i pić
Całe wiadro?
Dojenie
Nie, nie, racja!
Cielić się nie chcę...
A anielić?
Trzeba mieć równy lot
I dobry głos.
A ja już schrypłam.
W kościach też.
Nicość to nie najgorsza rzecz. |
CHÓRY NA DRUTACH
USIADŁY
Kraczą aż zbladły.
Spadły. |
Gitara?
Owszem.
Zabrzęczałam.
Zapatrzyłam się chociaż to w poprzek
Struny kolejowe
Do Koluszek
Z Koluszek...
Więcej nie grałam
W życiu.
Tym.
W innym?
Zrobię jeszcze mądrzej.
Nie tknę.
Niczego. |
Kto co? Bo ja...
Ta ma chatę.
Ta ma wóz.
Tej zięć na Antarktydzie.
Mnie w miejscu idzie. |
Ludzie jak muchy w bloku
Każdy w bunkrze
Na swoim cukrze |
ŚNI MI SIĘ
Kołdra na niebie.
Śpi za mnie.
Ja taka duża?
Budzę się: serce bije
Na całe mieszkanie. |
Słońce zżółkło
I pies.
Południe.
Woda wpija się w studnię.
Mnie coś wynosi
Jak pył,
Kurz.
Była.
Sobie. I już. |
TĘSKNOTA za kalafiorową
Zupą.
A zrób ją sobie, półwdowo.
Ależ tu nie w jedzeniu smaku
Tajemnica.
Ona w idei smaku
W idei nadziei.
Estetycznej.
W grzechu
Lubości
Między zmysłem łyku
A niedojściem do
Dosłowności. |
UKLĘKŁAM PRZED SAMOCHODEM
Mimochodem
Bo mnie szturgnął.
Więc się gramolę.
Podbiega kilka pań,
On nie. Na miejscu. Blady jak dreszcz.
Krzyczę
— Barani draniu!
Masz szczęście!
I ja też.
|
UKRADŁA MI KURĘ
Myśli, że nie wiem.
Ja to przetrzymam.
Jej za to spypciała mowa
— co, co to too... oko... na oko... ko
A przelatuje szosę też ostatnio jak kura |
W tym samym miejscu
Bomby
Trafiały.
Mnie nie.
A teraz po tylu latach spokoju
Trąby
Czy aby z nieba?
Czy tylko w uchu?
— Szykuj się
— I tak trzeba
— Bez huku |
Z czego żyję
Dwudziesty dziewiąty
Wywąchał kąty,
Grosza nie napaskudził.
A tak łudził.
Pamięta mnie moja renta
Czy nie pamięta?
Wschód słońca. Trzydziesty.
Teraz zacznę z sobą testy
Na wytrzymałość.
Trzydziestego pierwszego
Wzięłam się w całość.
Na pocztę! Do celu!
Tam zauważono, że zawieruszono.
— Pani Helu...
Znaleziono. |
reklama
|
|
|