| |
Namuzowywanie
Muzo
Natchniuzo
tak
ci
końcówkuję
z niepisaniowości
natreść
mi
ości
i
uzo |
reklama
Małgorzata Wróblewska [w:] "Lektury licealisty"::2005-05-01 18:00:00 Kontekst interpretacyjny
Wiersze Mirona Białoszewskiego zaliczamy do nurtu poezji lingwistycznej, która już wcześniej na przełomie XIX i XX w., choć inaczej nazwana, miała wśród polskich poetów swoich przedstawicieli. Zachwyt nad językiem, tworzenie neologizmów mających pełniej oddawać obraz świata, przeżycia i doznania obserwujemy w twórczości Leśmiana i Tuwima. Terminu poezja lingwistyczna używa się od 1965 r., a zaproponował go teoretyk literatury Janusz Sławiński. Poeci lingwiści tworzą neologizmy językowe, rozkładają słowa na pierwotne cząstki (Białoszewski), drążą znaczenia słów, prowadzą semantyczne gry z językiem (Tymoteusz Karpowicz, Ewa Lipska, Stanisław Barańczak).
Komentarz interpretacyjny, język poetycki utworu
Ten króciutki wiersz jest poetycką wypowiedzią artysty na temat własnej twórczości. Stanowi on literackie credo, nawiązujące do utworów ars poetica Tuwima, Staffa czy Gałczyńskiego.
Jego adresatką jest Muza, do której poeta zwraca się z prośbą o natchnienie. Białoszewski charakteryzuje swoje pisanie wierszy, używając określenia „końcówkuję z niepisaniowości". Poeta rozbija słowa na mniejsze elementy znaczeniowe, zbiera z języka rdzenie i końcówki wyrazów i skleja je w zaskakujące całostki, nadając im w ten sposób nowe znaczenia. Działając taką metodą twórczą, wychodzi ze stanu niemożności tworzenia - „niepisaniowości". Artysta pragnąc uchronić się przed nieudolnością, prosi Muzę, by nowym słowom nadała treść: „natreść mi ości". Wiersz jakby się urywał: „i uzo". To zakończenie nawiązuje do nazwy nadanej Muzie na początku utworu - Natchniuzo, niosąca natchnienie. Bez jej pomocy poezja nie będzie miała wartości, po prostu nie powstanie. |
|
|