ANIELA W MIASTECZKU FOLINO
W NOCY
stanęła w oknie
i zaczęła
„luudzie!
wstawajcie!
patrzcie!
ja grzesznica!...”
No i powstawali,
słuchali,
może kto i krzyknął
— wariatka!
to nic, uznali
ją za świętą.
Pewnie, że nie mieli radia,
telewizji,
bo niechbym ja tak teraz w nocy
na Chamowie między wieżowcami
z okna do okien
„ludzie, ja poeta,
ja grzeszny!...”
toby zaraz ten krzyk zabiły krzyki:
— do administracji!
— do administracji!
— radio w nocy każdy może!
— niech pan swoje grzechy schowa dla siebie!
|