::: ogółem 2617376, dzisiaj 657 odsłon strony :: aktualnie 8 osób przegląda stronę :: w ciągu ostatniej doby 98 unikalnych odwiedzin ::: 
aktualnościpoezjaprozateatrgaleriarękopisy
wywiadyo mironieksięga gościbłahostkidodajlinkownia

Cytaty

— Wszystko to przerabiałam.
                          Ledera

Są takie chwilee,
że jak się schylee,
to mam cię w tyle...
                          Pijak w pociągu do Kobyłki w Wigilię podczas
                          podczas dwugodzinnego stania pod sygnałem

— I tak cała zimę muszę siedzieć na tej pace.
                          Roma w Otwocku, jak Igor był mały

— Ona jest taka dwulewicowa.
                          Z rozmowy telefonicznej

— Mówię ci, Lesiu, te sny to człowieka nieraz na cały dzień
zrujnują.
                          Ciotka Genowefa ze Świerzowej

— Jeden tylko ksiądz szedł... Księża znajomi byli, ale szli po
cywilnemu. Zaraz się zapisałam do partii. Bo jestem wierząca, ale
nie praktykująca. Tego dziecka nie chciałam... o, tak się urodziło.
Jeden, niedorozwinięty, jest w Iwoniczu.
                          Znajoma napotkana pod Krosnem do Le.

— Tylko nie Siopena, tylko nie Siopena.
                          Dziecko Waldka

— Raj. Tylko tu.
                          Lu. w Wołominie

— Tu mieszkać.
                          Lu. w Sochaczewie

— Niechby się, panie, tylko zaczęło, to zaraz tu się naprzeciwko
zajmie mieszkanie.
                          Mój ojciec w 1955 roku jeszcze

— Chciałam zrobić głowę stryja, ale się nie zgodził. Gdyby Jur
mu powiedział o naszym stosunku, toby się zgodził. Chciałam
robić głowę Przybosia, ale nie mogłam go złowić.
                          Marylka

                          Mama do Baśki, w palcie, przed wyjściem na
                          targ do Pionek po 50 latach życia
— ach
— co ci jest?
— mój Boże
— no, co ci jest?
— bo człowiek jest taki mały

— moja nic nie je
— a moja nie, moja wszystko
— a moja nic
— moja je
                          Idące, ulica Warszawska, Otwock

— Jeszcze wy rządzicie!
                          W tramwaju na pomoście( do tych na
                          pomoście, nas)

— To wszystko jest pożyczane.
                          Ledera

— Nikomu nie wierzę.
                          Ledera

— Nieprawda, że jak się ściana świeci, to kolano (przy ścianie) nie.
Dopiero świeci!
                          Lu.

— Jak nie kaszlę, jak mi nie wali serce, jak mnie nic nie boli, jak
mnie nie dusi i jak mi nie wyskakuje przepuklinka, to czuję się
świetnie.
                          Barbara Nalepowa
                          przed śmiercią na rok, dwa

— Po co pan ma jechać do Lublina? Pan wsiądzie dwie stacje
bliżej: też Matka Boska płacze.
                          Jedna poasażerka do mnie przed Lublinem
                          w pociagu, w okresie kiedy Matka Boska
                          płakała w Lublinie.

— O matko, znów spadł mi pies!
                          Ledera

— Ja znam te semestry. I wiem, co ze sobą zrobić. Ale ludzie są
niemożliwi, niemożliwi. Ja znam te semestry. Ja mam co zarobić,
ja muszę swoją robotę odrobić.
                          Pijak w pociągu z Otwocka

— Uch, ale jestem pijana!
                          Jedna „taka” podobna do tego Chrystusa
                          z włosami na plecach, skręcająca w Aleje,
                          łapiąca się za gałązkę

— Przepraszam pana, ja tu zostawiłam szproty.
                          Emfazy w Filharmonii

— I to się zmarszczy? to się kiedyś zmarszczy?
                          Hania Nałkowska młoda przed lustrem

— Nie wierzę w to, że umrę.
                          Ledera

— Wiesz, Miron, Mauersbergerowi dzwoniło w uchu przez miesiąc,
poszedł do lekarza, a to był świerszcz u niego w pokoju.
                          Mewa

— My nie chcemy odpocząć.
                          Mewa z Heniem

— Syn Marnotrawny (Rembrandta) ma w pięcie wszystkie
problemy malarstwa.
                          Lu.

— I to dosłownie.
                          Lu.

— Błagam was, tylko nie róbcie tłoku...
                          To ostatnie, co usłyszałem od Barbary,
                          jak wychodziłem z Lusią z jej pokoju. Za
                          kilka godzin umarła. Zrobił sie przy niej
                          straszny tłok. Na pogrzebie — 1000 osób.
                          Aż tratowali groby.

— Wszędzie jest jednakowo.
                          Ala do Janka, oboje z kocem, jak szukali
                          trawy,tej lepszej, bo każda z daleka
                          w skrócie wydawała im się lepsza.

Siedzę u Mewy. Coś spadło. Mewa nic. Siedzi. Pytam:
— Coś spadło?
— Tak. Zawsze coś musi spadać.

— Jak służyłam u tych Rosjan na Długiej, mieli pięć pokojów,
to bekało i bekało. Po nocach. Przyszedł Dziadek Kubek.
Nocował. Bekało i bekało. Aż sprowadzili popa. Wyświęcił.
I przestało.
                          Ciotka Andzia

— Pamiętaj, że jestem pijany, ale jestem inteligentny.
                          Broniewski do mnie u pani Zawadzkiej
                          o 3 w nocy

— Radość w sercu! Radość w sercu! — i wystawiał swoją żonę
za okno, jak się złościła.

— daj spokój...nie lubię geografii...
— dlaczego?
— bo się wciąż zmienia
                          Lu

— Wiesz, Leszek, bo mnie cholernie interesują ikony.
                          Ze spotkanie Le. So. z kolegą sprzed 20 lat

W Cepelii na Krakowskim Przedmieściu, wchodzi baba, i od drzwi:
— Ikony są?

— Ona przyjedzie na te dwa dni... na ten praznik... no... na
Rewolucję...
                          Reginka

— Nie wrzeszcz, bo ci zrobię dzieciaka.
                          Ze Szkoły Handlowej

— Nasza mamusia maluje, śpiewa... i tworzy.
                          Basia o Ciotce Władce z Grodziska, artystce

— A kto nie jest zachwycony soba?
                          Mama Lencowa

— Dzidzia, nie głosuj!
                          Uczennica z Włoch do przechodzącej pani
                          pod pięćdziesiątkę na uwagę tej pani, żeby
                          się tak nie pchały na ulicy, jak się mijały,
                          bo ciasno od śniegu, a one szły parami, tę
                          panią ta odpowiedź zatkała, a ta i te inne 
                          poszły od razu dalej na wysokich korkowych
                          nóżkach dryp-dryp

— Lalunia, tylko nie mów,że my tu jesteśmy.
                          Te panie, pochowane na noc w nowoczesnych
                          śmietnikach na schodach na Śniadeckich, do
                          treciej żony Igora

— Prawda, pani Heleno?
                          Pani Helena z papierosem w fifce, z pumek-
                          sami i przesuwając się na ścianie kamienicy
                          na Brackiej do rogu Chmielnej do Pani Heleny
                          tej z rzodkiewkami

— Dziecko, nie śmiej się, to są poważne sprawy.
                          Lu. do Lu. Kiedy wekslowaliśmy pociągiem
                          z Wrocławia z workiem od występów teatral-
                          nych na perony Głównego w Warszawie, a ja
                          przedtem waliłem w kanapę PKP, żeby Lu.
                          wstała, bo spała , a była 6 rano, i ona się zbu-
                          dziła i w śmiech, bo ja cały kurz na siebie, a
                          Lu. na to właśnie tak, bo w Warszawie wody
                          nie było, Wisła zamarzła niżej ulotów rur, na
                          Marszałkowskiej sprzedawali po 8 zł kubeł
                          wody, Lu. żałował, żeśmy nie przywieźli
                          z sobą choć wody w butelkach.

— Lesiu, ale tobie będzie żal umierać!
                          Ciotka Genowefa do Le. po jego opowia-
                          daniach po powrocie z Włoch, Hiszpanii,
                          Holandii i Lourdes

— Dziecko, ty teraz siedź tu, a ja przesiądę się do tylnego rzędu,
bo teraz mnie mogą pobić.
                          Witkacy do Mewy na swojej sztuce

— Już wiem, ja do wszystkiego mam stosunek.
                          Lu. po powrocie z budki telefonicznej
      



czytano 4219. raz(y)
ulubiony wiersz - głosuj


komentarze i interpretacje [dodaj...]
reklama

 :: polecamy
 :: doszukaj

 :: krzycz!
autor: kxRYFRhxijCgCzB
data: 2010-07-01 04:20:46
PoXxDGSCobABBNLfm
 :: Białoszewski najtaniej
lideria.pl
Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego
wygenerowano w 0.119 sek. | engine&gfx © 04-07
zawarte materiały są chronione prawem autorskim