::: ogółem 2617490, dzisiaj 771 odsłon strony :: aktualnie 7 osób przegląda stronę :: w ciągu ostatniej doby 98 unikalnych odwiedzin ::: 
aktualnościpoezjaprozateatrgaleriarękopisy
wywiadyo mironieksięga gościbłahostkidodajlinkownia

Ballada o miejscu odartego konia

Z zielonego lasów pierza
prowadzi chłop zwierza.

Idzie koń! Idzie koń!

W dziurawym cieniu liści — gniady,
w kalinowej lampie — cały blady,
na paprociach srebrny,
po łące — zesiwiał.

Taki koń! Taki koń!

Wiedzie chłop
jego bok.
Koń widokiem kiwa.

Góry, doły
do ich koła —
druga końska głowa.

Takie doły! Takie góry!

Każda góra
przy lazurach.

Jedna jest nie byle która,
ma na sobie Krosno,
tam od rana
wielki jarmark
łyska się i łyska.

Do niej koń! Do niej koń!
W drodze kamień Kamieńca
w lewych, prawych odmieńcach,
w czerwonych rumieńcach.

W jednym przegubie
gorzelnia kipi,
wlewa do wody
okowitę.

Wypił ją koń.
Upił się koń.
Leży na trawie.
W boku ma banię.
Chłop myśli: wieczne spanie.
Odarł go ze skóry
i odszedł ze skórą
do krośnieńskiej góry.

Odarty koń!
Odarty koń!

Zerwał się koń.
Czerwony latał.
Widzieli z murów.
Wchodzili na jabłoń.
Stali na skale Kamieńca.
Wołali ODRZYKOŃ! ODRZYKOŃ!

[1953]

czytano 3237. raz(y)
ulubiony wiersz - głosuj


komentarze i interpretacje [dodaj...]
reklama

 :: polecamy
 :: doszukaj

 :: krzycz!
autor: kxRYFRhxijCgCzB
data: 2010-07-01 04:20:46
PoXxDGSCobABBNLfm
 :: Białoszewski najtaniej
lideria.pl
Biblioteczka opracowań. Zeszyt 63. Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego
wygenerowano w 0.12 sek. | engine&gfx © 04-07
zawarte materiały są chronione prawem autorskim