::: ogółem 2283940, dzisiaj 3210 odsłon strony :: aktualnie 4 osób przegląda stronę :: w ciągu ostatniej doby 498 unikalnych odwiedzin ::: 
aktualnościpoezjaprozateatrgaleriarękopisy
wywiadyo mironieksięga gościbłahostkidodajlinkownia

Mirona Bia³oszewskiego wariacje epistemologiczne.
Henryk Pustkowski [2007-06-05]





Obierzyny[1]

i odejmowaæ s³owa od rzeczy
nie malej¹
im nie ubywa

a odarte ze skóry
nieczu³ej d³ugim wymawianiem
owoce!
o one!
oblewaj¹ce siê pocz¹tkiem
o warzywa !
którym przybywa na wagach
o s³owa !
wam
przybywa
rzecz.

Obierzyny [2]

kartofel
ziemisty
ziemniak

zimny
-- wymyka siê --
obco obieraæ
obco obiegaæ
- taki
ksiê¿yc

silniejsze ni¿ :
pustkowie
idzie siê
u krechy wschód cz³owieka
od maleñkoœci
ze skali w skalê
przyhuœtywa siê
nieznana geografia
, zanim pe³nia
niepokoju


Obierzyny [3]

zza horyzontu ziemniaka
kto wygl¹da ?

z tej strony
ja

to która strona
moja ?

wygl¹daj¹cy !
moja kwadro !

rzecz
w tym
¿e
w œrodku
a w ko³o siebie

a ka¿dy kto obiera siê
doko³a niej
to równie
jego rzecz i ziemia
to równik obrany
obraniony
doko³a siebie.
[UZ t.1 ss 161 - 163 ]


Próba 1

Co jest tematem \"Obierzyn \", co [kto] jest ich \"bohaterem\". ?Oczywist¹ - jak siê wydaje - odpowiedŸ pozostawmy na razie w rezerwie. Przyjdzie czas, aby wywik³aæ j¹ z wszelkich mniej lub bardziej jawnych sensów. Oczywistoœæ odpowiedzi - bo w koñcu musimy ujawniæ zrêby naszej interpretacyjnej konstrukcji - przywo³ywa³aby \" ontologiczny \" nie zaœ \"lingwistyczny\" [jak to okreœla³ J.J. Lipski ] ogl¹d Bia³oszewskiego i konsekwentnie w \"Obierzynach \" dostrzegano by wariacje epistemologiczne wype³niaj¹ce ,jak siê zdaje , ca³e pole intencji autorskich w cyklu \"Romans z konkretem\".Wa¿ne jest wszak¿e przy Bia³oszewskim odzyskiwanie sensów peryferyjnych- do tego przyzwyczai³ nas i on sam [naiwne nieco z pocz¹tku rozumienie \"peryferyjnoœci\", \"nieoficjalnoœci\" jako wartoœci reprezentatywnych dla jego idiolektu] , my zaœ trop ten podejmujemy w sytuacji zawieszenia niewiary oraz \"kamertonowego \" dostrojenia siê do tonacji \"wczesnego \" Bia³oszewskiego. Zatem : ziemniak, kartofel zwi¹zane z nim [ realistycznie ?, metonimicznie ? ]obierzyny bêd¹ stanowi³y pierwsz¹ rozpoznan¹ sferê konstruuj¹cych siê \"przedstawieñ\", które mog¹ siê pojawiaæ w ró¿nych konfiguracjach w zale¿noœci od ustawienia interpretacyjnych parametrów.
2. Ziemniak, kartofel, grule, pyry.Zauwa¿my - tylko dwie pierwsze nazwy pojawiaj¹ siê w wierszach Bia³oszewskiego. Inwencja jêzykowa Bia³oszewskiego temperowana jest przez sytuacyjnoœæ mówienia [\"pyry\", \"grule\" maj¹ wyraŸne dialektologiczne nacechowanie i w idiolekcie Bia³oszewskiego ich u¿ycie by³oby \"niefortunne\"],znacz¹ce jednak jest obstawanie przy pojêciach \"prototypowych\" a do takich \"ziemniak\" i \"kartofel\" nale¿¹. Wydaje siê nawet, ¿e w tym przypadku Bia³oszewski œwiadomie wyzbywa siê \"plebejskich\" aluzji wi¹zanych czêsto w literaturze z kartoflem [ por. kaszê i grule E.Brylla, i \"Kartoflê\" S. Grochowiaka z jej wielopiêtrow¹ konstrukcj¹ semantyczn¹ ]
\"Kartofel\" pojawia siê przynajmniej w trzech tekstach - poprzedzaj¹cych \"Obierzyny\":Uwik³any jest [ semantycznie oczywiœcie ] w trzy zró¿nicowane sytuacje :
a [ z wiersza \"Pod³ogo b³ogos³aw \" ]
ach i flet zaczarowany
w kartofle - flet
w kartofle rysunków i kszta³tów zatartych (...)
[ W.t.1 s.61 ]
Obok dysonansu kulturowego -przekraczania granic etykietowanej rzeczywistoœci [ \"tu nie fis i nie harmoniaale dysonans \"] kartofel pojawi siê nie tylko jako semantyczne wsparcie buraka, buroty i dalej \"s³ojów pod³ogi\", ale - poprzez wyra¿n¹ aluzjê do Mozarta - wprowadza rys \"zaczarowanej\" codziennoœci tudzie¿ aluduje do sensów ezoterycznych \"Fletu zaczarowanego\". Jest to oczywiœcie - jedna z interpretacyjnych mo¿liwoœci. Mo¿liwoœæ drug¹ po jej wywo³aniu musimy z pewnym ¿alem porzuciæ bez dalszych eksplikacji dla koniecznoœci zachowania jakiejœ klarownoœci interpretacyjnych hipotez \"nadrzêdnych\". Ta druga mo¿liwoœæ, drugi trop interpretacyjny ewokowa³by biograficzne konteksty poetyckich czasów Koby³ki tudzie¿ przyja¿ni ze Swenem Czachorowskim. Fascynacja [ tak - fascynacja ! ] fletem jako najczêœciej \"przywo³ywanym\" instrumentem muzycznym , zarazem metonimi¹ sztuki w ogóle jest na tyle charakterystyczna dla poezji Swena Czachorowskiego, ¿e pomin¹æ jej nie sposób. W twórczoœci autora \"Wieczerzy ludzkiej\" obok \"fletu\" znajdziemy tak¿e \"kartofel\" przetworzony wszak¿e w \"kartoflankê\" Zupa ta jednak oprócz u¿ytkowych walorów ukrywa sensy g³êbinowe: ca³¹ archeologiê prywatnych mitologii: \"schodzi zupa kartoflana przez z³e krzaki z przeciwka i jest legenda \"
( Czachorowski. Wieczerza ludzka s.17 ).
Czy nie jest wielce prawdopodobne, i¿ kontaminacja \"Fletu\" i \"Kartofli\" w przytoczonej wy¿ej cytacji z Bia³oszewskiego jest replik¹ sporów o model poezji, o konstruowanie obrazu rzeczywistoœci mitologizowanej ju¿ w okresie \"koby³eckim\" ?
Przywo³anie drugie :
b:Noc
Teraz ju¿ razem roœniemy kr¹¿ymy
Kartofle ludzie psy dachy
(Noce nieoddzielenia. W. T.1 s.83.

Kartofle s¹ tu elementem rownowartoœciowym w jukstapozycji w onirycznych prawach nocy [ pasji nocy?]. W migotliwej, konfiguruj¹cej siê rzeczywistoœci, w jakimœ kosmogonicznym pojednaniu \"roœlinnego\", \"ludzkiego\", \"zwierzêcego\", \"materialnego\" kartofel w tej poetyckiej ontologii staje siê jedn¹ z si³ sprawczych bytu [ jak w presokratejskiej filozofii- arche ].
c. Przywo³anie trzecie- z \"Moich Jakubów znu¿enia\"
gorzej ni¿ kartoflana matka
która wypuœci³a
olbrzymie jelenie rogi k³¹czy
i sama - skurczona
prawie do znikniêcia ..

Uderz mnie
konstrukcjo mego œwiata !
[ W. t1. s 92 ]
Jacek £ukasiewicz [ \"Poeta Bia³oszewskiego \" w : Pisanie Bia³oszewskiego interpretuj¹c \"Moje Jakuby znu¿enia \" okreœla a w³aœciwie odkrywa ( aczkolwiek oczywistoœæ tego tropu by³a prowokuj¹ca obrazow¹ solidarnoœæ k³¹czy wyrastaj¹cych z ziemniaczanej bulwy z Drzewem ¯ycia wyrastaj¹cym z piersi Adama. Nie bêdziemy tu korygowaæ b³yskotliwych wywodów znakomitego krytyka i przystaniemy na to [ ³ami¹c rudymentalne prawa kabalistycznej ezoteryki ], i¿ to poeta jest podstaw¹ zarówno dla \"drabiny rzeczywistoœci \" jak te¿ Jesod - kabalistyczn¹ Podstaw¹ Drzewa ¯ycia, która rozpad³a siê pod ciê¿arem blasku Kether [Korony ].[ Dlatego znamienne : \"Uderz mnie konstrukcjo mego œwiata \"]Iskry Boskoœci zosta³y wszak¿e w Malkhud [KRÓLESTWIE], gdzie Szechina - poœwiata blasku Boga jest nadziej¹ i zachêt¹ dla nieustaj¹cego poszukiwania Nienazwanego .W kosmosie Bia³oszewskiego owo ciemne i kobiece zarazem Malkhut ewokuje obraz piwnicy [najni¿szego miejsca w przestrzeni Domu] w którym znikaj¹ca \"kartoflana matka \" wypuszcza k³¹cza - œcie¿ki [zimmoroth ] miêdzy sefirotami. Nb. owa \"skurczona - prawie do znikniêcia \" czy¿ nie jest aluzj¹ do samoredukcji Boga [cimcum ] równowa¿nej z procesem stwarzania Bytu : przejœcia od wdechu - En Sof Ain do wydechu kreacyjnego - En Sof Or. [?]
Kartofel, ziemniak zyskuje w idiolekcie Bia³oszewskiego status noœnika sensów ezoterycznych, ontologicznych b¹dŸ gnoseologicznych. Dodajmy ostro¿nie : przynajmniej w przywo³ywanych przez nas wy¿ej tekstach.
Postarajmy siê to interpretacyjne preludium [ bo wszystko, co do tej pory czyniono, ma taki charakter ] harmonijnie zestawiæ z analityczn¹ tonacj¹ \"Obierzyn \".
3 Zacznijmy od najbardziej oczywistych \"ogl¹dów\'. \"Obierzyny \" s¹ tryptykiem. Na troistoœæ mini - cyklów czy choæby samych tytu³ów Bia³oszewskiego [ \"¯ycie. myœli. czymy \", \"Szumy, zlepy, ci¹gi\"] zwracano ju¿ wczeœniej uwagê upatruj¹c w tym przekorê, ¿art, parodystyczne przedrzeŸnianie gatunków obwarowanych autorytetem \"naukowoœci\". Trójdzieln¹ kompozycjê \"Obierzyn\" przyjmujemy jednak bez jakichkolwiek parodystycznych nacechowañ - na odwrót - jako wyraz \"powagi\" , odpowiednioœci [ prepon ] konceptu plasuj¹cego siê w rejonach ca³ego cyklu \"Romans z konkretem \" poetyckiej gnoseologii oraz przestrzennej architektury tekstu. Widzielibyœmy w tym tryptyku bowiem aluzjê do sylogistycznego nastêpstwa przes³anek i wniosku, b¹dŸ [ co nie jest nieprawdopodobne ] realizacjê tryptyków malarskich lub architektoniczno - sakralnych [ \"Stara pieœñ na Binnarow¹ \" ] .
Nie jesteœmy na tyle nieostro¿ni,aby obligatoryjnie traktowaæ hipotezê \"sylogistycznej\" zasady \"Obierzyn\". Trudno by³oby okreœliæ, które czêœci by³yby przes³ankami, jaka czêœæ zaœ wnioskiem. Zastanawiaj¹ca jest aporetycznoœæ twierdzeñ[? s¹dów, czy quasi -s¹dów - argumentów w owym poetyckim sylogiŸmie.Nie mo¿na jednoznacznie rozstrzygn¹æ,czy w czêœci 1 \"obierzynami\" s¹ s³owa czy rzeczy. \"Odejmowaæ s³owa od rzeczy \" sugerowa³oby, i¿ dokonuje siê tu proces dochodzenia do ousis[tu = widzialnego bytu ] bez zapoœredniczenia, które wprowadza logos [ bo tak chyba nale¿a³oby tu pojmowaæ \"s³owa\"]. By³aby to charakterystyczna dla Arystotelesowskiej Metafizyki metafora \"naocznoœci\", zdziwienia oczywistoœci¹, zdziwienia, które jest pocz¹tkiem filozofii - refleksji nad œwiatem, stopniowego \"wytracania\" jego zagadkowej \"niepe³noœci\". Wydawaæ by siê mog³o, a sugeruje to tekstowa spójnoœæ, ze \"nie ubywa rzeczom\", ¿e to one \"nie malej¹\" - s¹ bowiem przed-s³owne. Fragment nastêpuj¹cy wszak¿e zupe³nie zmienia obiekt \"obierania\" [ \"odejmowania\"] w relacjach : s³owo - rzecz. To s³owa zosta³y \"odarte ze skóry nieczu³ej d³ugim wymawianiem \" [ Formaliœci powiedzieliby, ze s³owa zosta³y wskrzeszone, ob³uskane z instrumentalnych stereotypowych \"u¿yæ\" ].To s³owa \"oblewaj¹ siê pocz¹tkiem\", zyskuj¹ now¹ \"wagê\" - otwieraj¹ siê na przybycie nowej rzeczy [ nowej rzeczywistoœci] adamistycznego zdziwienia sob¹ i \"rzeczowiskiem\" przez s³owo zmediatyzowanym.
Gdybyœmy dopuœcili do wyk³adni \"rzeczy \" jako \"mowy \" , wówczas koñcow¹ frazê [\" o s³owa ! wam przybywa rzecz \" ] mo¿na by rozumieæ po Norwidowsku -\"Odpowiednie daæ rzeczy - s³owo \" czy w³aœciwiej - \"Odpowiedni¹ daæ rzecz - mowê - s³owom.\"
Pierwsza czêœæ \"Obierzyn\" by³aby filozoficznym wyznaniem wiary \"wczesnego\" Bia³oszewskiego. Nazwano go ju¿ wówczas \"reist¹\" , ale te¿ bardzo szybko zosta³ \"zaw³aszczony \" przez \"lingwizm.\" Wyrwano jakby Bia³oszewskiego z filozoficznego zaplecza , które [ naszym zdaniem ]jest zakorzenione w w Arystotelesie [w przywo³ywanej ju¿ \"Metafizyce\" ], a poœwiadcza czy uprawdopodabnia tak¹ tezê rozumienie \"formy \" przez Bia³oszewskiego [ por. \"Sprawdzone sob¹ \"], \"zdziwienia\" bêd¹cego zarówno kategori¹ filozoficzn¹ i poetyck¹ i przek³adu tego pierwotnego zdziwienia œwiatem na s³owa [ aletheuein ]. W cyklach \"Zmys³ów pierwoustroje \" i \"Romans z konkretem\" tworzy Bia³oszewski swój poetycki odpowiednik Metafizyki. \"Obierzyny \"mo¿na przeto odczytywaæ w tych kontekstach filozoficznych. W \"normie lektury\", któr¹ tu proponujemy wprowadzamy pojêcie \"miary prawdopodobieñstwa\". Prawdopodobniejsze jest, i¿ Bia³oszewski [ nasze przypuszczenie eksplikowane wy¿ej ] budowa³ swoj¹ poetyck¹ gnoseologiê na zrêbach filozoficznej kompetencji wyprowadzonej z rudymentalnej choæby znajomoœci Stagiryty ni¿ wpisywanie jego poetyki w rozpoznania Heideggerowskie usprawiedliwione nb. choæby przez ten przywo³any fragment : \"Logos pozostaje zwi¹zany z widzeniem ; jeœli mowa odrywa siê od oczywistoœci danej w naocznoœci, to degeneruje siê w puste gadanie przeszkadzaj¹ce widzeniu. Legein zakorzenione jest widzeniu, w horan ](1)
\"Miara prawdopodobieñstwa\" jest niezbyt wygodnym gorsetem metodologicznym krêpuj¹cym ruch i nie pozwalaj¹cym na interpretacyjne salta. Mimo naiwnoœci takich zabiegów pozostaniemy jeszcze przy nich, poniewa¿ dyscyplinuj¹ proces analityczny; samoograniczenia - które nie zawsze s¹ cnot¹ - s¹ tu stosownie zrelatywizowanie wobec wstêpnej \"naiwnoœci\" pytañ stawianych \"Obierzynom\".
4. Za³ó¿my przeto, ¿e mamy racjê odczytuj¹c 1 czêœæ \"Obierzyn\"jako poetyckie przyswojenie [¿eby nie powiedzieæ jednoznaczniej - poetycka transpozycja] zagadnieñ i problemów podstawowych dla relacji zachodz¹cych miêdzy \"naocznoœci¹\" i nazywaniem [ rzecz¹ i s³owem ] przywo³ywanych ju¿ przez Arystotelesa. Poezja wszak¿e nie jest s³u¿k¹ filozofii , nadto wyraŸne nawet metatekstowe nawi¹zania Bia³oszewskiego [ szczególnie w okresie póŸniejszym ] maj¹ charakter \"poronny\" b¹dŸ parodystyczny. Mo¿e zbyt autokratycznie przypisujemy mu w tym przypadku powagê i ca³y nasz wywód korzystaj¹cy nadto z wyci¹gniêtej z metodologicznego lamusa prób¹ \"budowania fikcji genezy\" jest po prostu interpretacyjn¹ gaf¹.


.
Próba 2

\"Obierzyny\" sk³adaj¹ siê z trzech czêœci, ale metodologiczna ostro¿noœæ nie powala nam nazwaæ ich tryptykiem. W tryptyku bowiem rz¹dzi na ogó³ kompozycyjna zasada \"dope³niania\" zarówno w porz¹dku przestrzennym [malastwo], czasowym, [muzyka] i semantycznym [literackim]. Pamiêtamy te¿, ¿e liczba 3 oraz kompozycyjny uk³ad trójkowy odsy³aj¹ do szerszych kontekstów: kulturowo-magicznych, filozoficznych [dialektyka], antrpologicznych, folklorystycznych etc. i z po¿ytkiem dla barwnoœci interpretacyjnej moglibyœmy i tych kontekstach poszukiwaæ wskaŸników globalnego odczytania tekstu, jego \"próby ca³oœci\".
Miron Bia³oszewski niekiedy wykorzystuje tak¹ triadyczn¹ kompozycjê, ale jest to na ogó³ silnie motywowane \"intertekstualnymi\" odwo³aniami\" poœwiadczaj¹cymi przekorny flirt poety z tradycj¹ kulturow¹ i literack¹ Przypomnijmy choæby dla przyk³adu : \"¯ycia - pisma - czyny\" [cykl \"Le¿enia\"] - wyraŸn¹ aluzjê do do pism œw. Teresy z Ávili; \"Sztuki piekne mego pokoju\" z \"Obrotów rzeczy\" czyli : \"szko³a œpiewu\", \"Szko³a tañca\" i \"Szko³a nieprzyzwyczajenia\" aluduj¹ce trochê do zasady trivium, ale prawdopodobniejsze odniesienie znajdziemy w antycznej trojjedni choreicznej; \"Tryptyk pionowy\" - burz¹cy horyzontalny uk³ad tryptyku malarskiego. Zwrócono te¿ wczeœniej uwagê na to, ¿e Bia³oszewski chêtnie poddaje - zazwyczaj tytu³owe - wypowiedzi parodystycznemu wykpieniu tropi¹c w nich utrwalony przez naukê rys pedantycznoœci, \"powagi\" akademickiej racjonalizuj¹cej niepokorny ¿ywio³ Rzeczywistoœci [np. \"Szumy-zlepy-ci¹gi\" czy przytoczone wczeœniej \"¯ycie-pisma-czyny\"].
Za³o¿yliœmy, i¿ \"Obierzyny\" s¹ teoriopoznawczym traktacikiem, wyk³adni¹ poetyckiego reizmu i takie - nienowe przecie¿- rozumienie tego tekstu rodzi pokusê przys¹dzenia \"Obierzynom\" cech troistoœci przys³uguj¹cej sylogizmom. Chcielibyœmy bowiem znale¿æ jak¹œ zasadê \"odpowiednioœci\" miêdzy projektowan¹ kompetencj¹ [systemem poetyckich domniemañ o quasi-ontologicznym charakterze] i wykonaniem [sformalizowanym, sylogistycznym] porz¹dkiem prezentacji. Mniemamy wszak¿e, ¿e w³aœciwsza dla odczytania sensu \"Obierzyn\" bêdzie mniej sformalizowana technika wariacyjna.
Raz jeszcze przyjrzyjmy sie tytu³owi. Istotne jest tu miejsce numeracji. W typowym tryptyku tytu³ patronuje trzem, nastêpuj¹cym po sobie czêœciom [por. \"Tryptyk pionowy\"], zaœ interpretowany przez nas tekst rozdzielono na trzy ró¿ne \"Obierzyny\" - na trzy wariacje na ten sam temat. \"tematem\" jest tu -uwzglêdniwszy wszelkie uproszczenia- stosunek \"ja\" do \"rzeczowiska\"uwik³any w procesy jêzykowego zapoœredniczenia. Temat zatem odwieczny - formu³owany od Platoñskiego \"Kratylosa\" po teorie wspó³czesne plasuj¹ce se w rejonach metafizyki, lingwistyki oraz psychologii.



Pod¹¿ajmy zatem tropem najwyraŸniejszym - prowadz¹cym do pola konotacji naros³ego wokó³ \"obierzyn\" czy \"obierania\". Zauwa¿my, ¿e w pierwszej czêœci implikowane przez tytu³ \"obieranie\" nie pojawia siê w tekœcie. Semantyczne przesuniêcie : obieraæ=odejmowaæ,maleæ-ubywaæ-odzieraæ zmierzaj¹ do zdramatyzowania procesu oddzielania rzeczy i s³ów. Nazwa \"obierzyny\" jest zarezerwowana do u¿yæ typowych [obierania ziemniaków]. Pragmatyka codziennoœi, \"kuchennego oœwiadczenia\" w ró¿nicowaniu rzeczy obieranej [warzywa] i jej odpadkach [obierzynach] utrwala relacjê \"niewspó³miernoœci, niezbyt fortunnie wi¹¿¹c¹ \"rzecz\" i \"s³owo\". Dlatego \"odejmuje siê\" s³owa od rzeczy szanuj¹c ich ich autonomiê nawet wówczas, kiedy \"odejmowanie\" zamienia siê w \"odzieranie\".\"Odejmowanie\" - ró¿nicowanie i oddzielenie - ma tak¿e konotacje matematyczne pojawiaj¹ce sie w dalszych partiach \"Obierzyn\". \"Odzieranie\" jest synonimicznie wymienne z \"ob³upywaniem\" [pomarañcze] i \"³uskaniem\" [ groch]. Czynnoœci te - zauwa¿my- nie wymagaj¹ zewnêtrznych instrumentów zak³adaj¹c samowystarczalnoœæ palców [nb. jest to jakby konceptualizacja \"Wiwisekcji\" z \"Teatru Osobnego\"], odejmowanie to niekoniecznie \"amputowanie\". Zarówno ob³upywanie i odzieranie wymagaj¹ sprawnych d³oni. Jakieœ narzêdzie przecie¿ w tych polach pragmatycznolingwistycznych \"obierania\" jest uwik³ane. To najprawdopodobniej nó¿ . Taki \"nó¿ w metaforze\" móg³by siê znale¿æ blisko Ockhamowskiej brzytwy. Bia³oszewski bowiem jakby \"obiera\" œwiat jêzykowo zapoœredniczony z uniwersaliów, odkrywa na swój u¿ytek filozoficzny nominalizm. W \"Obierzynach\"1 konstatuje siê wszak,¿e zwi¹zki znacz¹cego i znaczonego, substancji i formy, w koñcu - rzeczy i s³owa s¹ \"niekonieczne\", arbitralne, konwencjonalne. Mo¿na przeto rzeczom przyznaæ status bytów autonomicznych manifestuj¹cych siê we wspania³ej \"nagoœci\" po wyzwoleniu z gorsetu jêzyka. Daje im now¹, piêkniejsz¹ skórê- zdejmuj¹c tê dawn¹ \"nieczu³¹ d³ugim wymawianiem\".
Czynnoœæ odejmowania nie jest zwi¹zana z okreœlonym \"agensem\". Bezosobowa forma \"odejmowaæ\" mog³aby przecie¿ pozostaæ tylko \"hipotez¹ czynnoœci\" czêsto przecie¿ wystepuj¹c¹ w modalnej [przypuszczenie] formie : \"zrobiæ by coœ\". Intryguj¹ce jest tak¿e inicjalne \"I\" [\"i odejmowaæ s³owa od rzeczy\"] sugeruj¹ce,¿e wypowiedzenie zosta³o wydobyte na powierzchniê z jakiegoœ uprzedniego [wewnêtrznego] deliberuj¹cego Mówienia. Rozmowy z kim? Mo¿e z samym sob¹. Jest to - byæ mo¿e- zachêta do eksperymentu, którego skutków nie jesteœmy pewni, mamy sporo obaw, czy siê w ogóle powiedzie. Pamiêtajmy, ¿e by³ to eksperyment o dwu wektorach: odejmowanie mia³o lustrane dope³nienie w dodawaniu. Frazê \"odejmowaæ s³owa od rzeczy\" nale¿a³oby odczytywaæ w kontekstach s³ów dodawanych do rzeczy\". [Taki mia³ byæ pierwotnie tytu³ tomu \"Obroty rzeczy\"]. Dopiero interpretacja konfrontacyjna [np. porównanie \"Obierzyn\" oraz \"S³ów dok³adanych do wiœnioych sto³ów\"] da³aby podstawy do hipotetycznej re-konstrukcji \"poetyckiej ontologii\" Mirona Bia³oszewskiego z czasów, kiedy etykietka \"lingwizmu ju¿ funkcjonowa³a powszechnie, ale Bia³oszewskiego za spraw¹ definicji K.Wyki nazywano reist¹.
Stwierdzamy jednak, ¿e skutki eksperymentu, chwilami okrutnego [\"odarte ze skóry\"] s¹ zdumiewaj¹ce. \"Oblewanie siê pocz¹tkiem\" - adamistyczne zauroczenie œwiatem i zarazem przygotowanie s³ów do ich ponownego \"Wskrzeszenia\"[przybycia] wspó³brzmi z notacj¹ zdziwienia, \"nieprzyzwyczajenia\", które tworzy filozofów i poetów. Odzielenie rzeczy i nazwy , uchylenie utylitarnych zobowi¹zañ charakterystycznych dla takiego \"zwi¹zku\" [\'nieczu³ego d³ugim wymawianiem\"] powoduje, ¿e na wadze \"przybywa\" i s³owom i rzeczom. Nie da siê jednoznacznie okreœliæ, co nie maleje ,czy rzeczy , czy te¿ s³owa.
W zabliŸniaj¹cych siê ranach [po Ockhamowskich ciêciach] z nowym naskórkiem mog¹ siê one [sc. rzeczy i s³owa] spotkaæ we wznios³ej apostrofie, w radosnym : \" O, s³owa!, wam przybywa rzecz\"].
\"Obierzyny2\" w tematycznej modyfikacji [pamiêtajmy o wariacyjnej kompozycji tekstu] wprowadzaj¹ rzecz od-poznan¹, ujrzan¹ na nowo, \"obran¹\", ale te¿ wik³¹j¹c¹ siê w swoje resztki - obierzyny. W ten sposób w tekœcie Bia³oszewskiego manifestuje siê jêzykowa magia [por. Barañczak] czy precyzyjniej rzecz ujmuj¹c \"symbolika dŸwiêkowa\" [Jakobson, Lyons]. \"Obierzyny\" ewokuj¹ tu przeto nie proces , czynnoœæ, ale wytwór - ostru¿yny, odpadki, resztki. Obieranie przedmiotu ze s³ów [ substancji z formy] i s³ów ze \"skóry nieczu³ej\" [formy z substancjalnoœci] zostanie teraz odwrócone. Bia³oszewski zacznie lepiæ przedmiot z obierzyn tak jak póŸniej bêdzie \"lepi³ widok z domys³ów\". Przywo³ana rzecz \"spod rêki \": ziemniak, prototypowe warzywo zostanie poddane zbiegom obierania. [Mo¿emy oczywiœcie gotowaæ ziemniaki w mundurkach]. W tym kuchennym procesie [ pamiêtajmy wszak¿e , ¿e jest to kuchnia poetycka] destrukcja jest nieroz³¹czna z rekonstrukcyjnymi zachciankami. \"Lepienie z obierzyn\" polega na uruchomieniu mechanizmów asocjacyjnych - semantycznych i brzmieniowych . Pierwszy - synonimiczny: kartofel-ziemniak; drugi - brzmieniowy i quasi-motywowany : ziemisty, ziemniak, zimny oraz : obco obiegaæ ,obco obieraæ pokrzy¿owane razem tworz¹ konotacyjne pole -macierz czekaj¹ca na wype³nienie. Obracanie [=obieranie] na jêzyku \"ziemniaka\" z jego atrybucjami [ziemskoœci¹ i zimnem] z wymiennoœci¹ fraz : obco obieraæ = obco obiegaæ konsekwentnie, szaradowo prowadzi do zestawienia: Ziemniak = Ksiê¿yc. Nowa rzecz - ziemniak - powsta³a z ruchu [z ruch znaczeñ] zaœ swoj¹ ontyczn¹ stabilizacjê mo¿e zyskiwaæ z odwróconego czy \"przedrzeŸnionego\" pierwszego dowodu ontologicznego [ex motu]. Byæ mo¿e w tym miejcu winniœmy wróciæ do \"naiwnego\" odczytywania \"Obrotów rzeczy\".
Zmienia siê te¿ zasadniczo tonacja wiersza - zamiast frenetycznego upojenia nowoœci¹ rzeczy mamy zimn¹, ch³odn¹, niepokoj¹c¹ lunarn¹ \"geografiê\" alienacji.. Ziemniak jednak wymyka sie z r¹k,jest \"nieporêczny\" choæ z³apany w sieæ sensów i brzmieñ. Uznawszy jednak prawo do osobnoœci rzeczy,musimy byæ przygotowni na ich nie zawsze nam ¿yczliwe \"partnertwo\". Dodajmy, ¿e to partnerstwo jest miar¹ naszego autentycznego bycia w œwiecie, naszej œwiadomej wolnoœciowej projekcji Dasein w \"rzeczowym\", w które te¿ uciekaj¹c od ciê¿aru egzystencji \"upadamy\".Ten Heideggerowski w¹tek móg³by wyznaczyæ nowy trop interpretacyjny i z wielkim ¿alem go w tym miejscu porzucamy.
Przypomnijmy, ¿e we wczeœniejszych wierszach Bia³oszewskiego niepokój i \"nieprzyzwyczajenie\" by³y stanem to¿samym z ³ask¹ poezjowania, a ksiê¿ycowo-zimowe pejza¿e [por. \"Zielony wiêc jest\"] pomaga³y zagraæ tê \"najpiêkniejsz¹ czêœæ niepokoju\".
W \"Obrotach reczy\" Bia³oszewski kontemplowa³ \"rzeczowisko\", w \"Obierzynach\" i prawie ca³ym \"Rachunku zachciankowym\" prezentuje postawê eksploracyjn¹, to w koñcu doprowadza go do odkrycia drugiej, \"ksiê¿ycowej\" strony przedmiotu.. Ksiê¿ycowa czasoprzetrzeñ jest w \"Obierzynach2\" precyzyjnie \"rysowana\": \"u krechy wschód cz³owieka[podkr. H.P.], ze skali w skalê przyhuœtywa siê nieznana geografia\". Znak \",\" [przecinka] daje siê chyba odcytaæ jako arytmetyczna coma. Czytalibyœmy zatem : \"pustkowie z krech¹ cz³owieka\" [ca³oœæ], \"za nim pe³nia niepokoju\" - reszta okreœlaj¹ca relacje przestrzenne, b¹dŸ \"zanim pe³nia niepokoju\" - sugestia czasowego nastêpstwa [ ksiê¿ycowej pe³ni].
\"Ja\" mediatyzuj¹ce kiedyœ mówienie oraz \"rzeczowisko\" zostaje wytr¹cone ze stanu bezpiecznej [zautomatyzowanej] rzeczywistoœci. Znajduje siê teraz w ksiê¿ycowych pejza¿ach ziemniaka. \"Wschód cz³owieka\" - zarazem odleg³ej i utraconej Ziemi [ \"matki od stóp\",jak j¹ piêknie nazwa³ poeta] jest ledwo zaznaczony, zaœ nieznana geografia oœwietlona zosta³a \"pe³ni¹ niepokoju\"- powtórzmy to raz jeszcze - sygna³em nieoczekiwanej alienacji.
Konsekwentnie w \"Obierzynach3\" ów dominuj¹cy kiedyœ na rzeczami podmiot musi ustaliæ nowe relacje,znale¿æ siê w nowej dlañ sytuacji. Nie ma tu sta³ego punktu odniesienia [\"to która strona moja?\"], w równej mierze jest on satelit¹ ziemniaka [\"wygl¹daj¹cy! moja kwadro\"]. To oczywiste stwierdzenie, ¿e Bia³oszewski z czu³oœci do reczowiska i z zachwytu dla \"nagoœci\" [pocz¹tku] rzeczy dokonuje nowego po-kopernikañkiego przewrotu : burzy system antropocentryczny. Rzecz jest w œrodku ale i w ci¹g³ym ruchu obrotowym. Mo¿emy j¹ obiegaæ, \"obieraæ siê\" doko³a niej. Pamiêtajmy i o tej konotacji : \"obierania siê\" jako bolesnego stanu zpalnego. Dlatego te¿ cz³owiek kr¹¿¹cy w kosmosach ³y¿ki durszlakowej, w orbitach sto³u, nad równikami ziemniaka jest jest równie¿ \"obrany- obraniony\" dooko³a siebie. obrany - to znaczy wywy¿szony, nobilitowany, wybrany. Ale przecie¿ nieco wczeœniej pisa³ w \"Swobodzie tajemnej \"Bia³oszewski :
MarnoϾ jest dla wybranych
wybranych jest ma³o
albowiem - wybiera
ka¿dy
sam siebie
[W.T.1.s.59]
Mo¿na by w tym miejscu nasz szkic intpretacyjny zakoñczyæ. Szkic w³aœciwie bez pointuj¹cych stwierdzeñ, ci¹gle gotowy na dope³nienia. Nie mo¿emy wszak¿e pomin¹æ cytacji z eseju Hanny Kirchner \"Tworzenie Bia³oszewskiego\", cytacji, w której pomieszczono fragment listu Ludwika Heringa definiuj¹cego \"najodpowiedniejszy\" model poezji zalecany Bia³oszewskiemu: \"Zobaczyæ rzecz przez odjêcie wszystkiego, co naros³o przez cudze spojrzenie. Rzecz powiedzian¹ sob¹\"[w: \"Pisanie Bia³oszewskiego s.257]. Bia³oszewski spróbowa³ to zrobiæ. Dlatego te¿ \"Obierzyny1\"maj¹ wyraŸne \"dialogowe\" nacechowanie, s¹ nie tylko poetyck¹ konstatacj¹ , ile sprawozdaniem z eksperymentu. Dalsze dwie czêœci temperuj¹ zachwyt pierwszego doznania. Bia³oszewski zawdziêcza³ Heringowi wiele, ale te¿ musia³ przecie¿ przerwaæ ten proces \"t³umacenia siê z twórczoœci\".
Sta³ siê \"sobie jednym\", zaœ \"Obroty rzeczy\" zosta³y kontrapunktowane \"Mylnymi wzruszeniami\".



komentarze i interpretacje [dodaj...]
reklama

 :: polecamy
 :: doszukaj

 :: najpopularniejsza poezja
wiersz
Wywiad
cykl
Kabaret Kici Koci
tomik
Obroty rzeczy

 :: Białoszewski najtaniej
lideria.pl
Pamiętnik z powstania warszawskiego
wygenerowano w 0.036 sek. | engine&gfx © 04-07
zawarte materiały są chronione prawem autorskim